Najważniejsza jest świadomość. Jasne, przejrzyste postrzeganie tego, co służy życiu, przetrwaniu w dobrostanie, kreatywności, wspólnocie i kooperacji. W takiej świadomości łatwo dostrzegamy też to co nas zniewala, więzi, jakie cele i działania wprowadzają hałas, destrukcję, niszczą nasze środowisko i nas samych. Aby taką świadomość uzyskać, trzeba przejść proces detoksykacji. Pozbyć się tego, co zatruwa nasze ciała i umysł. Pozbyć się indoktrynacji zawartej w elementach naszego wychowania i edukacji. To pierwszy krok, jak przebudzenie na jawie…

Zdrowa, organiczna żywność, odrzucenie nałogów i używek, sprawia również, że umysł oczyszcza się i staje się klarowny. Nie chcemy żyć pod presją, nacisk i przymus obce są głębi natury człowieka. Następnym krokiem jest realizacja postulatów samowystarczalności. Nie możemy odzyskać wolności za pomocą walki, ponieważ walka rodzi opór, opozycję i w ten sposób zamykamy koło przemocy. Możemy tylko rozmontować stary, hierarchiczny, opresyjny system, odmawiając w nim udziału.

Tworząc lokalne kooperatywy, wymiany i dzielenie się dobrami zamiast używania nagromadzonego pieniądza, wprowadzamy elementy alternatywnego, pokojowego społeczeństwa, którego członkowie troszczą się o siebie i o środowisko. Poprzez zrozumienie, że nadmiernie eksploatujemy planetę, rozumnie ograniczamy swoją zachłanność, stosujemy energie odnawialne lub proste systemy pasywnego pozyskiwania energii słonecznej. Zarówno w pojedynczych siedliskach, jak i w większej skali ekowiosek czy osad o zrównoważonym rozwoju, możemy tworzyć modele samowystarczalności, niezależności od zewnętrznych systemów dostarczania energii i produktów. W ten sposób bierzemy z powrotem odpowiedzialność w swoje ręce i nikogo już nie musimy obwiniać o nasz los, ponieważ sami go współtworzymy z grupą bliskich ludzi o podobnych dążeniach.

Dążenie do samowystarczalności, niezależności decyzji jest synonimem wolności. Wolność jest największym bogactwem człowieka i dopiero z takiego stanu może on się dzielić z innymi bez ograniczeń zarówno na płaszczyźnie mentalnej, emocjonalnej jak i materialnej. Prawdziwa wolność nie jest egoistycznym „robię, co mi się podoba”, lecz jest otwartością na wszystkich i dla wszystkich. Prawdziwa wolność nie zna granic, nie oddziela „ja” od „innych”. Z takiej postawy rodzi się naturalna odpowiedzialność, respekt i życzliwość wobec każdej formy życia. Dbam o mój świat, który jest we mnie, jasno zdaję sobie sprawę z faktu, że wszystko jest ze wszystkim połączone i nic nie jest oddzielone.

Tworząc organiczne ogrody, współpracując z Naturą, uzyskujemy obfitość, którą można się podzielić. Budujemy zaufanie i wzajemną pomoc. Lokalne spółdzielnie socjalne, kooperatywy, tworzenie wspólnot stanowią elementy budowania alternatywnego, pokojowego społeczeństwa, które nie jest kierowane zewnętrznym nakazem, a działa odśrodkowo z potrzeby serca. Zastępujemy zachłanność dzieleniem się, neurotyczną konsumpcję satysfakcją płynącą z bycia razem, opartą na wzajemnej dbałości o siebie. Lęk i osamotnienie zastępuje poczucie bezpieczeństwa i więzi z innymi ludźmi.

W takich warunkach ludzie stają się twórczy, wszechstronni w swoich działaniach, wolni w decyzjach. Wykorzystują rzeczy, które odrzuca cywilizacja, stosują recykling, odnajdują niskokosztowe źródła energii, a nawet dochodzą do odkrycia źródeł darmowej energii.
Budują zdrowe domy, ze zdrowych materiałów, cieszą się wartościowym pożywieniem, potrafią radować się wspólną pracą podejmowaną z chęci, a nie przymusu. Potrafią pracę zamieniać w kreatywne, zespołowe działanie. To wszystko już dzieje się w tej chwili i tylko od każdego z nas zależy, czy włączy się do pozytywnych zmian.

Zewnętrzna samowystarczalność i wewnętrzna wolność uniezależniają nas od firm i korporacji, drapieżnego biznesu, które zbudowały swą potęgę w oparciu o pieniądze, ekonomię zysku, eksploatację naturalnych zasobów oraz eksploatację i zniewolenie ludzi.

Andrzej Młynarczyk