Czy ból naprawdę jest naszym wrogiem?

A może przez całe życie walczymy z czymś, co od początku próbowało nam pomóc?

Większość ludzi została nauczona jednej reakcji. Kiedy pojawia się ból – trzeba go jak najszybciej usunąć. Gdy pojawia się cierpienie – należy z nim walczyć. Gdy organizm wysyła sygnał – traktujemy to jako awarię.

A może spójrzmy zupełnie inaczej.

Ból nie musi być karą, przypadkiem ani błędem organizmu.

Może być jednym z najbardziej inteligentnych mechanizmów, jakie posiada nasze ciało.

Nie po to, aby nas zniszczyć. lecz po to, aby przywrócić równowagę.


Ból nie jest przeciwnikiem

Największym problemem nie jest sam ból.

Największym problemem jest sposób, w jaki nauczyliśmy się go postrzegać.

Od najmłodszych lat słyszymy, że ból oznacza coś złego. Wystarczy jednak zauważyć, co dzieje się w naszej psychice, gdy tylko zaczyna boleć palec, plecy czy kolano.

Natychmiast pojawia się lęk.

Złość.

Niechęć.

Próba pozbycia się tego uczucia.

Właśnie w tym momencie rozpoczyna się konflikt pomiędzy umysłem a organizmem.

Ciało próbuje pomóc.

Umysł ogłasza wojnę.


Każda emocja niesie określoną informację

W tym wykładzie ból zostaje przedstawiony jako szczególny rodzaj emocji.

Nie jest jedynie sygnałem nerwowym.

Jest energią.

Jest polem.

Jest określoną informacją rozchodzącą się po całym organizmie.

Podobnie jak radość, smutek czy złość posiada własne oddziaływanie.

Nie istnieje więc „zła energia bólu”.

Istnieje energia, której człowiek jeszcze nie rozumie.

Dopóki ją odrzuca, zamyka przed nią własny organizm.


Organizm zawsze próbuje naprawiać

Jedną z najważniejszych myśli filmu jest to, że ciało nie działa przeciwko człowiekowi.

Każdy proces ma swój cel.

Jeżeli pojawia się ból, organizm może właśnie kierować dodatkową energię tam, gdzie potrzebna jest odbudowa uszkodzonych struktur.

Mateusz pokazuje to na prostym przykładzie urazu palca.

To nie sam uraz jest najważniejszy.

Najważniejsze jest to, że ból może wspierać regenerację mięśni, tkanek czy stawów.

Jeżeli jednak człowiek przez cały czas wysyła do organizmu informację:

„To jest złe.”

„Nienawidzę tego bólu.”

„Nie chcę go.”

– wtedy sam blokuje proces, który miał mu pomóc.


Nasze myśli są zielonym albo czerwonym światłem

A teraz bardzo obrazowe porównanie.

Każda myśl działa jak sygnalizacja świetlna.

Może zapalić zielone światło dla procesu zdrowienia.

Albo czerwone.

Jeżeli rozumiemy sens działania organizmu, pojawia się zgoda.

Spokój.

Wdzięczność.

Komórki otrzymują informację, że mogą wykonywać swoją pracę.

Jeżeli natomiast reagujemy strachem, gniewem i walką, organizm odbiera sygnał zatrzymania.

Nie dlatego, że nie potrafi się regenerować.

Dlatego, że człowiek sam ogranicza przepływ informacji.


Ciało nie potrzebuje naszego rządzenia

Mateusz zwraca uwagę na bardzo głęboką zależność.

Większość ludzi próbuje zarządzać swoim organizmem.

Kontrolować go.

Zmusić do działania.

Tymczasem komórki nie potrzebują władcy.

Potrzebują współpracy.

Dlatego pojawia się niezwykle ciekawa myśl:

Stań się pokorniejszy od własnej komórki.

Nie oznacza to słabości.

Oznacza zaufanie do inteligencji organizmu.

Tak samo jak nie próbujemy rozkazywać dziecku z pozycji siły, lecz pomagamy mu wzrastać, tak samo możemy nauczyć się wspierać własne komórki.


Dzieci pokazują nam coś, o czym zapomnieliśmy

Mateusz przywołuje zachowanie dzieci.

Dziecko przewróci się.

Zedrze kolano.

Po chwili znowu się śmieje.

Nie buduje wielkiej historii cierpienia.

Nie utożsamia się z urazem.

Dlatego jego organizm bardzo często regeneruje się znacznie szybciej.

Dorosły natomiast przez wiele miesięcy lub lat potrafi wciąż przeżywać ten sam uraz.

Nie tylko w ciele.

Przede wszystkim w swojej świadomości.


Ból promieniuje energią

Jednym z najciekawszych elementów wykładu jest spojrzenie na ból jako na źródło promieniowania.

Według Mateusza miejsce bólu nie jest martwe.

Wręcz przeciwnie.

Promieniuje określonym polem.

Ta energia ma zasilać proces odbudowy tkanek.

Dlatego ból nie pojawia się przypadkowo.

Powstaje wtedy, gdy organizm potrzebuje dodatkowego wsparcia dla procesu naprawczego.


To nie uraz najbardziej szkodzi

Paradoksalnie nie zawsze największym problemem okazuje się sam uraz.

Znacznie większym problemem bywa sposób, w jaki przeżywamy go później.

Nieustanne rozpamiętywanie.

Lęk.

Niechęć.

Przekonanie, że ciało zawiodło.

W ten sposób człowiek przez lata podtrzymuje w sobie stan walki.

A organizm zamiast spokojnie wykonywać swoją pracę, nieustannie odbiera informację o zagrożeniu.


Zrozumienie zmienia teorię w praktykę

Na zakończenie Mateusz podkreśla bardzo ważną rzecz.

Nie chodzi o pozytywne afirmacje.

Nie chodzi o przekonywanie siebie, że „wszystko będzie dobrze”.

To byłoby jedynie myślenie życzeniowe.

Prawdziwa zmiana pojawia się dopiero wtedy, gdy człowiek naprawdę rozumie, dlaczego organizm działa właśnie w taki sposób.

Wtedy nie trzeba już niczego sobie wmawiać.

Zmienia się sposób patrzenia.

Zmieniają się emocje.

Zmienia się informacja wysyłana do komórek.

A wraz z nią może zmieniać się również całe funkcjonowanie organizmu.

Bo największym lekarstwem nie jest substancja podana z zewnątrz.

Czasami największym lekarstwem staje się nowe zrozumienie tego, że organizm od początku nie walczył przeciwko nam.

Próbował nas chronić.

Ilość wejść: 2