Jak często próbujemy naprawiać własne życie?
Planujemy. Analizujemy. Szukamy kolejnych metod, kolejnych odpowiedzi, kolejnych nauczycieli.
A co, jeśli największym problemem nie jest brak wiedzy…
…ale to, że przez cały czas próbujemy kierować czymś, co od początku wie znacznie więcej od nas?
W tym materiale Mateusz prowadzi słuchacza do jednego z najgłębszych tematów całej swojej pracy – zrozumienia duszy fizyczności.
Nie jako pojęcia duchowego.
Nie jako teorii.
Ale jako rzeczywistej inteligencji obecnej w każdym człowieku.
Inteligencji, która od pierwszej chwili życia nieustannie pracuje dla naszego dobra.
Dusza fizyczności nie potrzebuje naszego kierowania
Przywykliśmy do myślenia, że rozwój polega na zdobywaniu coraz większej wiedzy.
Na kontrolowaniu własnego życia.
Na podejmowaniu coraz lepszych decyzji.
Mateusz proponuje spojrzeć na to z zupełnie innej strony.
Jeżeli dusza stworzyła całe ciało jako doskonale współpracujący system, czy naprawdę potrzebuje, aby człowiek każdego dnia mówił jej, co ma robić?
Czy wątroba potrzebuje naszej instrukcji?
Czy serce pyta nas o pozwolenie na kolejny skurcz?
Czy komórki czekają na nasze decyzje, zanim rozpoczną własną pracę?
Organizm działa nie dlatego, że człowiek wszystkim zarządza.
Działa dlatego, że istnieje inteligencja znacznie większa od ludzkiego umysłu.
Właśnie tę inteligencję nazywamy duszą fizyczności.
Im więcej próbujesz kontrolować, tym bardziej oddalasz się od siebie
Jednym z najmocniejszych przesłań tego wykładu jest pokazanie subtelnej pułapki, w którą wpada większość ludzi.
Wydaje nam się, że rozwój polega na robieniu coraz większej liczby rzeczy.
Nowych ćwiczeń.
Nowych technik.
Nowych praktyk.
Nowych afirmacji.
Tymczasem Mateusz wielokrotnie powtarza, że prawdziwy rozwój często nie polega na dodawaniu.
Polega na odejmowaniu.
Na usuwaniu wszystkiego, co przeszkadza duszy działać.
Nie trzeba nauczyć się kolejnych metod.
Trzeba przestać przeszkadzać temu, co już od dawna działa.
Pokora nie oznacza bycia gorszym
W codziennym życiu słowo „pokora” bardzo często kojarzy się z uległością.
Mateusz nadaje mu zupełnie inne znaczenie.
Pokora jest zgodą na to, że istnieje inteligencja większa od naszego umysłu.
Że nie wszystko musimy kontrolować.
Nie wszystko planować.
Nie wszystko rozumieć.
Nie dlatego, że jesteśmy słabi.
Ale dlatego, że zaufanie otwiera przestrzeń, której kontrola nigdy nie będzie w stanie stworzyć.
Dusza fizyczności wie, czego potrzebuje każdy organ
Jedna z najbardziej poruszających myśli pojawiających się w materiale dotyczy sposobu, w jaki dusza fizyczności troszczy się o całe ciało.
Nie przekazuje wszystkim tego samego.
Każdy organ otrzymuje dokładnie taki rodzaj energii, jaki jest mu potrzebny.
Inny atrybut miłości potrzebuje serce.
Inny wątroba.
Inny kości.
Inny układ nerwowy.
To dusza fizyczności dokonuje tego rozdziału.
Nie człowiek.
Dlatego próba narzucania własnych wyobrażeń może bardziej przeszkadzać niż pomagać.
To pytanie przewija się przez cały wykład.
Mateusz pokazuje, że większość ludzi deklaruje zaufanie.
Ale jednocześnie zostawia sobie plan awaryjny.
Kontrolę.
Zabezpieczenie.
Własny scenariusz.
To właśnie tam najczęściej ukrywa się brak prawdziwego zaufania.
Bo zaufanie nie jest częściowe.
Albo jest.
Albo go nie ma.
Wiele osób szuka spektakularnych doświadczeń duchowych.
Widzeń.
Objawień.
Silnych emocji.
Mateusz zwraca uwagę na coś znacznie subtelniejszego.
Dusza fizyczności bardzo często odpowiada ciszą.
Nie dlatego, że nas odrzuca.
Ale dlatego, że pokazuje miejsce wymagające naszej przemiany.
Jeżeli nie czujemy bliskości z własną duszą, być może nie potrzebujemy kolejnej techniki.
Być może potrzebujemy większej szczerości wobec samych siebie.
W świecie zewnętrznym bardzo łatwo budować wizerunek.
Można przekonać innych ludzi.
Zdobyć uznanie.
Podziw.
Autorytet.
Dusza fizyczności nie ocenia pozorów.
Nie interesuje jej to, jak chcemy zostać odebrani.
Interesuje ją wyłącznie to, kim naprawdę jesteśmy.
I właśnie dlatego nie da się jej oszukać.
Przez większość życia uczymy się budować relacje z innymi ludźmi.
Rzadko jednak ktoś uczy nas budowania relacji z własną duszą fizyczności.
To właśnie do niej powinniśmy wracać każdego dnia.
Przy jedzeniu.
Podczas pracy.
W rozmowach.
W chwilach radości i trudności.
Nie po to, by prosić.
Nie po to, by wymagać.
Ale po to, by nauczyć się współpracować z inteligencją, która od pierwszej chwili naszego życia nieustannie troszczy się o całe ciało.
Ten materiał nie zachęca do ślepej wiary.
Nie proponuje kolejnej metody ani gotowego przepisu.
Zaprasza do czegoś znacznie trudniejszego – do obserwacji samego siebie.
Do zauważenia, jak często próbujemy kontrolować własne życie.
Jak często bardziej ufamy własnym wyobrażeniom niż inteligencji, która stworzyła nasze ciało.
Być może prawdziwa przemiana nie zaczyna się wtedy, gdy wiemy więcej.
Być może zaczyna się w chwili, gdy po raz pierwszy naprawdę pozwalamy duszy fizyczności robić to, do czego została stworzona.
Ilość wejść: 0






Najnowsze komentarze