Czy można wejść w kontakt z rośliną nie tylko poprzez dotyk, zapach czy wzrok, ale również poprzez emocjonalność?
W tym wykładzie Mateusz Kurnicki pokazuje, że największą przeszkodą w takiej komunikacji nie jest brak „zdolności”, lecz nasze podejście.
Człowiek bardzo często zaczyna od pytania:
„Co mogę z tego dostać?”
Chcemy poczuć energię rośliny.
Chcemy coś od niej odebrać.
Chcemy, żeby pokazała nam swój „świat”, swoje pole, swoją emocjonalność.
Mateusz proponuje odwrócić tę kolejność.
Najpierw daj.
Nie po to, żeby dostać coś w zamian.
Nie: „dam Ci miłość, ale pokaż mi coś”.
Bo wtedy — nadal nie dajemy.
Nadal próbujemy brać.
Chodzi o dawanie bez oczekiwania.
Jeżeli chcemy wejść w komunikację z rośliną, pierwszym krokiem ma być skierowanie do niej miłości bez warunku i bez żądania odpowiedzi.
To bardzo prosty obraz, ale niesie dużo większą naukę.
Bo dokładnie to samo robimy w relacjach z ludźmi.
Oczekujemy, że ktoś będzie dla nas miły, że dobrze nas obsłuży, że nas zrozumie, że da nam uwagę, że zachowa się tak, jak chcemy.
Pytanie brzmi:
„Co ja daję?”
Nie: „co dostałem?”
Tylko:
„Co wychodzi ode mnie?”
Właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana sposobu funkcjonowania.
Drugi krok: równowaga
Mateusz tłumaczy, że samo danie miłości nie oznacza jeszcze, że od razu poczujemy odpowiedź rośliny.
Dlaczego?
Bo człowiek i roślina funkcjonują na innych poziomach sił pól, innej emocjonalności.
Dlatego potrzebny jest punkt równowagi.
Nie chodzi o podporządkowanie rośliny człowiekowi.
Przeciwnie.
Człowiek ma zejść z pozycji:
„Ja jestem ważniejszy”
i wejść w pokorę.
Chodzi o „zrównanie się” z rośliną emocjonalnie — o stworzenie warunku, w którym człowiek przestaje dominować i próbuje wejść z nią w jedną linię komunikacji.
Dopiero wtedy możemy zacząć odbierać informację, którą roślina daje — nie słowami, a poprzez odczucie.
Słowa mają granice
Można komuś opowiadać, jak smakuje truskawka.
Można opisać jej słodycz, zapach, strukturę.
Ale człowiek, który nigdy jej nie jadł, nadal nie zna tego doświadczenia.
Tak samo jest z emocjonalnym odczuwaniem rośliny.
Własne doświadczenie tworzy własne zrozumienie.
Sprawdzaj.
Spróbuj.
Obserwuj.
Zobacz, co naprawdę czujesz.
A jeżeli nic nie czujesz — nie traktuj tego jak porażki.
Błędy są częścią rozwoju.
Możesz próbować sto razy i niczego nie poczuć.
Możesz próbować tysiąc razy.
A za kolejnym razem coś zauważysz.
Wtedy wszystkie wcześniejsze próby przestają być „porażkami”.
Stają się drogą do tego jednego momentu zrozumienia.
Podobnie dziecko uczy się świata nie tylko poprzez słowa dorosłych, ale poprzez własne doświadczenie.
Dlatego rozwój wymaga elastyczności.
Człowiek jak promień światła
Mateusz porównuje człowieka do promienia światła.
Światło nie stoi w miejscu.
Porusza się.
Zmienia.
Wchodzi w kolejne interakcje.
Jeżeli zamkniemy się w przekonaniu:
„Już wiem”
— przestajemy poznawać.
I dotyczy to nie tylko komunikacji z rośliną.
Dotyczy całego życia.
Co robimy z własną reakcją?
Wykład prowadzi więc znacznie dalej niż do samej rośliny.
Pojawia się pytanie o nasze reakcje.
Jeżeli ktoś nas oszuka, możemy wybuchnąć.
Jeżeli ktoś nas oceni, możemy natychmiast odpowiedzieć oceną.
Nie zawsze masz wpływ na to, co zrobi drugi człowiek.
Masz jednak wpływ na to, co zrobisz Ty.
I nawet jeśli emocja przejmie nad nami kontrolę, najważniejsze jest zauważenie tego.
Bo samo zobaczenie:
„Mogłem zareagować inaczej”
jest już kolejnym krokiem.
I właśnie tutaj pojawia się pokojowość.
Pokojowość nie ma być hasłem.
Nie wystarczy o niej mówić.
Jeżeli chcemy ją rozwijać, trzeba ją praktykować w małych sytuacjach.
W sklepie.
W domu.
W rozmowie.
W momencie, kiedy ktoś nas ocenia.
Wtedy, gdy mamy ochotę odpowiedzieć atakiem.
Mateusz porównuje to do pielęgnowania rośliny.
Nie podlewa się jej raz na całe życie.
Dba się o nią regularnie.
Tak samo należy dbać o pokojowość, miłość i własną emocjonalność.
Roślina jako lustro
I być może dlatego roślina jest w tym wykładzie czymś więcej niż tylko rośliną.
Staje się lustrem naszego sposobu funkcjonowania.
Czy podchodzę, żeby wziąć?
Czy potrafię najpierw dać?
Czy oczekuję rezultatu?
Czy potrafię zrobić coś bez warunku?
Czy czuję się ważniejszy od tego, z czym próbuję wejść w kontakt?
Czy potrafię wejść w pokorę i równowagę?
Czy umiem słuchać czegoś, co nie mówi ludzkim językiem?
Emocjonalność jest wymiarem, którego nie da się zamknąć w fizycznym pomiarze.
Dlatego komunikacja z rośliną ma być dla człowieka ćwiczeniem odczuwania, odpowiedzialności za własną intencję i uczenia się relacji bez dominacji.
I być może najważniejsze pytanie po tym spotkaniu brzmi:
Czy naprawdę potrafię dawać bez oczekiwania, że coś do mnie wróci?
Bo właśnie od tego może zaczynać się zupełnie inny rodzaj komunikacji.
Nie tylko z rośliną.
Także z drugim człowiekiem i z samym sobą.
Nie wierz od razu.
Sprawdź.
Obserwuj.
Poczuj.
A jeśli spróbujesz tego ćwiczenia, napisz w komentarzu, co zauważyłeś ✋
Czy pojawiło się jakieś odczucie?
Czy trudno było zrezygnować z oczekiwania?
Co okazało się największą przeszkodą?
Ilość wejść: 0






Najnowsze komentarze