Co właściwie dzieje się w człowieku, kiedy pojawia się np. złość — może ocena drugiej osoby albo potrzeba znalezienia winnego?

W tym wykładzie Mateusz Kurnicki pokazuje, jak stan ciała, emocje, myśli i relacje z innymi ludźmi tworzą jeden połączony mechanizm.

Punktem wyjścia jest bardzo prosta obserwacja: organizm cały czas komunikuje się sam ze sobą.

Mózg odbiera informacje z tkanek, mięśni, kości i narządów, a później człowiek interpretuje te sygnały poprzez własny umysł.

I właśnie tutaj może pojawić się pomyłka.

Czujemy napięcie, niezadowolenie, dyskomfort albo rozdrażnienie, ale nie zawsze rozpoznajemy ich prawdziwe źródło.

Zamiast zatrzymać się i zapytać:

„Co właściwie dzieje się we mnie?”

umysł może bardzo szybko stworzyć historię:

„To przez niego.”
„To ona mnie denerwuje.”
„Ten człowiek jest problemem.”

Wtedy coś, co rozpoczęło się wewnątrz nas, zostaje przeniesione na drugiego człowieka.

Jedna osoba przekazuje napięcie drugiej.
Druga nie potrafi go przetransformować i przekazuje je dalej.
Często komuś słabszemu.

Powstaje zamknięte koło krzywdy.

Mateusz porównuje to do odbijania piłeczki.

Ktoś w pewnym momencie musi przestać ją odbijać — nie dlatego, że ma wszystko znosić, ale dlatego, że zaczyna rozumieć mechanizm i nie chce go dalej zasilać.

I tutaj pojawia się pokojowość.

Pokojowość nie oznacza zgody na nadużywanie.
Nie oznacza, że mamy pozwalać komuś nas krzywdzić.
Nie oznacza również, że musimy z każdym współpracować.

Mateusz zwraca uwagę, że jeśli ktoś nas nie szanuje, nie oznacza to automatycznie, że my również musimy przestać go szanować.

Szacunek nie oznacza aprobaty.
Zrozumienie nie oznacza przyzwolenia.
Pokojowość nie oznacza słabości.

Możemy nie zgadzać się z czyimś zachowaniem, możemy się odsunąć, możemy postawić granicę — a jednocześnie nie musimy stawać się podobni do osoby, która nas zraniła.

Ważnym tematem wykładu jest również smutek.

Mateusz nie przedstawia go jako „złej emocji”.

Smutek może otworzyć oczy.
Może pokazać nam coś, czego wcześniej nie widzieliśmy.
Może stać się impulsem do dalszego rozwoju i do wniesienia większej ilości miłości oraz pokojowości do własnego życia.

Nie chodzi więc o to, żeby nie czuć.

Chodzi o to, żeby zrozumieć, co dana emocja próbuje nam pokazać.

Kolejna ważna myśl: nie chodzi o ilość, ale o jakość.

Nie o tysiące ludzi, lecz o tych, którzy naprawdę chcą się rozwijać.

Mateusz przenosi tę zasadę również na sposób patrzenia na ciało i wspólnotę. W jego modelu ważna jest nie tylko ilość, ale również jakość energii, siła pól i sposób funkcjonowania całej struktury.

Stąd przechodzimy do tematu Duszy Kolektywnej.

Mateusz porównuje człowieka do społeczności komórek. Serce, krew, tkanki i mózg funkcjonują jako jeden organizm, mimo że składają się z ogromnej liczby elementów.

Dusza Fizyczności związana jest z przestrzenią serca i pełni rolę pewnego rodzaju duszy kolektywnej organizmu, natomiast Dusza Człowieka związana jest z przestrzenią głowy.

I pojawia się ciekawe pytanie:

skoro nasze komórki potrafią współpracować jako jeden organizm, czego możemy nauczyć się od własnego ciała o życiu z innymi ludźmi?

Mateusz przywołuje obraz ptaków i ławicy ryb, które potrafią poruszać się jak jedna całość.

Nie chodzi o utratę indywidualności.

Chodzi o współpracę bez wykorzystywania słabszego, bez nieustannej konkurencji i bez potrzeby udowadniania swojej przewagi.

Pokojowość zaczyna się od człowieka.

W domu.
W pracy.
W relacji z partnerem.
Wobec dziecka.
Wobec sąsiada.
Wobec człowieka, który myśli zupełnie inaczej.

I właśnie dlatego:

nie chodzi o wierzenie. Chodzi o sprawdzanie.

Obserwuj własne reakcje.
Sprawdzaj, co dzieje się w ciele.
Zauważaj emocje, zanim umysł zbuduje wokół nich historię.

I kiedy pojawia się napięcie, spróbuj zadać sobie pytanie:

Czy naprawdę wiem, skąd ono pochodzi?
Czy próbuję je zrozumieć?
Czy od razu szukam winnego?
Czy przekazuję dalej to, co sam dostałem?

Bo być może Pokój nie zaczyna się wtedy, kiedy wszyscy wokół zachowują się tak, jak chcemy.

Może zaczyna się w chwili, kiedy przestajemy automatycznie przekazywać dalej własne napięcie.

I zamiast pytać:

„Kto jest winny temu, że tak się czuję?”

zaczynamy pytać:

„Co właśnie dzieje się we mnie?”

Podzielcie się w komentarzach swoimi przemyśleniami, obserwacjami i pytaniami. Wasze pytania mogą stać się początkiem kolejnych rozmów ღ

Ilość wejść: 0